Ćwiczenia/ruch czy odżywianie – co ważniejsze na początku drogi? Zaczynamy od poniedziałku? No to już, kolejny poniedziałek nas zastał.  Co ważniejsze zatem na początku drogi? Ćwiczenia/ruch czy odżywianie?

Chciałabym odpowiedzieć Wam, przedstawiając 2 perspektywy. Ponieważ i w żywieniu i w dietetyce moją ulubioną odpowiedzią na pytania wszelakie jest: TO ZALEŻY. 

Więc jedziemy z perspektywy PIERWSZEJ – Ćwiczenia/ruch czy odżywianie – co ważniejsze na początku drogi?

Na początku drogi najważniejsza jesteś TY. Twoje obecne nawyki, Twoja obecna sytuacja i Twoja rzeczywistość, ta, w której żyjesz Ty. Bardzoo często szukamy odpowiedzi na różne pytania wśród znajomych, ekspertów, specjalistów, na social mediach. Porównujemy siebie i swój początek do czyjegoś środka drogi albo do czyjejś – zupełnie innej, całkowicie innej rzeczywistości! I nam nie wychodzi. Z tej perspektywy, takiej wewnętrznej, bo Akademia Zdrowej Kobiety to nie tylko dieta i kalorie – na początku najlepiej jest zdać sobie sprawę z tego gdzie jestem, dlaczego ta zmiana jest dla mnie ważna, jaka jest moja rzeczywistość. Czyli realnie potrzebujemy spojrzeć na to ile razy w tygodniu możemy być aktywne fizycznie i czy koniecznie to musi być siłownia, skoro a) nie lubisz siłowni b) masz siłownię daleko i inwestycja czasu na dojazd to więcej niż 45 minut w dwie strony c) cokolwiek innego, Twojego. Potrzebujemy też wiedzieć ile i czego zjadamy teraz i co będzie dla nas najprostsze do zmodyfikowania na samym początku drogi. 

Czyli to, czego potrzebujemy to indywidulana strategia (indywidualna strategia skutecznego odchudzania bez spiny będzie wkrótce dostępna w Akademii Zdrowej Kobiety, baj de łej – czyli indywidualna praca ze mną albo warsztaty online ze mną, w których przechodzimy wszystkie kroki razem). Taka, która uwzględnia właśnie Ciebie i Twoją rzeczywistość.

Biorąc to pytanie ( ćwiczenia/ruch czy odżywianie – co ważniejsze na początku drogi? ) z tej drugiej perspektywy, czysto matematycznej to zarówno odżywianie jak i aktywność fizyczna są moim zdaniem równie ważne. Na pewno spotkałyście się ze stwierdzeniem, że 70% efektu to dieta, a 30% to ćwiczenia. Nie ma długotrwałego efektu bez jednego i drugiego, jeśli mówimy o zdrowej kobiecie. Bo nie zależy nam tylko na szczupłym ciele (pamiętajcie, że istnieje coś takiego jak skinny fat – czyli mogę być szczupła, ale jestem jakaś taka “piankowata” i moje narządy wewnętrzne mogą nie mieć się najlepiej – czego nie zobaczymy na pierwszy rzut oka w pięknej stylizacji!). Oczywiście zmniejszając ilość kalorii i generując sobie deficyt – schudniesz, ale aktywność fizyczna jest ważna, bo dodatkowo dodaje Tobie poczucia sprawczości (że możesz, że robisz) tu i teraz. Dba o Twoje samopoczucie, Twoją jędrną skórę, Twój układ krążenia, Twoje mięśnie i o wiele więcej, ale nie będę się tutaj rozpisywać. Skwituję to stwierdzeniem, że ruch to życie i dopóki możesz go zażywać – grzech nie korzystać. 

Trzeba pamiętać, że bardzo często przeceniamy swój wydatek energetyczny (naprawdę baaardzo często!). Czyli wydaje nam się, że “wydałyśmy” więcej kalorii niż w rzeczywistości. Ruch/aktywność fizyczna zawsze sprawia, że wydajemy więcej kalorii. A żeby zredukować tkankę tłuszczową potrzebujemy uzupełniać (czyli zjadać i wypijać) mniej niż wydajemy (czyli spalamy). Podam Wam przykład na sobie. W dzień kiedy nie robię żadnego treningu i mam tak zwany osiadły tryb życia (zazwyczaj w weekendy, chociaż w sumie też rzadko, bo uwielbiam spacery, ale tak się zdarzyło dokładnie wczoraj).

Według kalkulatora i wzorów moje CPM (czyli całkowita przemiana materii), zaznaczając aktywność fizyczną na poziomie: niska aktywność fizyczna wynosi 1876.34 kcal. 

Tymczasem niska niskiej nierówna, prawda? Mój zegarek Garmin pokazuje mi inną wartość tego dnia – 1676 kcal – a różnica 200 kcal to naprawdę duża różnica. Każdy też dzień jest inny – raz dasz z siebie więcej, raz mniej i to jest w porządku. Nie jestem więźniem cyfr, lubię swój zegarek i ufam mu bardziej niż wzorom, choć to nadal jest jakieś oszacowanie, jakiś punkt odniesienia, a nie prawda całkowita. 

Mam też wrażenie, że często właśnie chcemy się włożyć w taką szufladę z napisem “1500” czy tam “1800” i totalnie nie bierzemy pod uwagę tego, że każdy dzień może wyglądać inaczej, już nie mówiąc o kobiecym cyklu, wokół którego tak naprawdę kręci się nasze życie.

Traktujemy odchudzanie w jakimś dziwnym oderwaniu od siebie, od naszych uczuć, emocji, relacji i generalnie – od rzeczywistości. Traktujemy odchudzanie jako jakiś projekt od – do, idziemy na dietę, katujemy się, zabraniamy sobie – a taki stan nie może trwać długo, właśnie dlatego, że jesteśmy CAŁYMI KOBIETAMI – mamy nie tylko ciało i kalkulator dietetyczny w dłoni, mamy też emocje, duszę (nazwij to po swojemu, ale mamy), cykl miesiączkowy,rodzinę, pracę, otoczenie i całą masę innych czynników, które na  nas wpływają. 

Na samym początku drogi zacznij od tego, z czym Ty sama będziesz miała większą lekkość, ale mając w głowie to, że dołączysz po jakimś czasie (2,4,6 – TO ZALEŻY! – tygodniach) to drugie. Ułóż swoją własną strategię skutecznego odchudzania i zrób to bez spiny, bo spięte poślady nie generują żadnych deficytów kalorii, chyba że deficyty samoakceptacji. 

Tylko ZACZNIJ, bo możesz wyglądać i czuć się tak jak chcesz! 

Żyj, nie wariuj i dbaj o siebie najpierw! 

Ela 


Gdzie możemy się spotkać?

🍋 zostań studentką Akademii Zdrowej Kobiety bezpłatnie i odbierz dostęp do webinaru DLACZEGO DIETY NIE DZIAŁAJĄ za 0 zł🤸‍♀ 

Dołącz do nas tutaj:

www.elasawicka.pl/akademia


0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Leszek
6 miesięcy temu

Przede wszystkim polecam unikać jedzenia przetworzonego, tzw. śmieciowego oraz cukru i napojów słodzonych. Liczenie kalorii i trochę ruchu dadzą bardzo pozytywne efekty.