Blog BEZ LUKRU Odchudzanie - głowa i serce (psychodietetyka) Rozwojowe życiopisy bez lukru Styl życia bez spiny

Masło, majonez i mąka pszenna – przepis na udane nie fit święta

Wielkanoc - achhh to czas beztroskiego świętowania, niczym w reklamie majonezu Winiary, widzisz to oczami wyobraźni?

Tylko chyba nie jeśli jesteś na diecie, co? Słyszę to od lat:

  • nie nie mogę, jestem na diecie
  • ale bym zjadła babę, ale nie mogę, bo jestem znów na diecie
  • majonez? oszalałaś? przecież jestem na diecie 

Nooo więc wyjaśnijmy sobie kilka kwestii. 

 

 

PIERWSZA: dietę się ma, a nie się na niej jest

pewnie słyszałaś już ten tekst, wypływający z moich ust niczym lawa z wulkanu – że dietę się ma, a nie się na niej jest. Ale co to właściwie dla Ciebie oznacza? Oznacza to tylko tyle, że jedzenie, oprócz tego, że zaiste jest przyjemnością – pełni bardzo ważną funkcję, totalnie pozbawioną emocji i nastrojów, pozbawioną przyjemności czy nieprzyjemności – jedzenie ma nas odżywiać. Ma nam dostarczać energii oraz składników odżywczych – od tego, co będziesz nakładać sobie na talerz zależy w dużej mierze Twoje zdrowie i dobre samopoczucie (ale nie tylko od tego, nie przeceniajmy tutaj tej roli, jest mnóstwo innych czynników, równie ważnych, które wpływają – pozytywnie lub negatywnie – na Twoje zdrowie. Od tego ile tego będziesz sobie nakładać na talerz zależy to – czy Twoje ciało będzie na bieżąco spalać dostarczaną energię czy będzie tego tyle, że aby chronić Cię przed zagładą – będzie zmuszone odkładać nadmiar w postaci tkanki tłuszczowej – niezależnie od tego czy nadmiar będzie pochodził ze słodyczy ze sklepu czy zdrowych orzechów włoskich czy majonezu Kieleckiego – nevermajnd – poczujesz to pod skórą. 

 

DRUGA: nie musisz kombinować jak zrobić wielkanocną babkę z jarmużu 

no na serio, nie musisz! naprawdę możesz spokojnie oddać się pieczeniu lub tylko konsumowaniu, zależy jakie masz święta – babki wielkanocnej ze zwykłej mąki. Dlatego, że święta są raz w roku i od tego jak wygląda Twoja dieta jako całość, każdego jednego dnia, każdy Twój mały i duży wybór – bardziej lub mniej korzystny – od tego zależy to, jak się czujesz i jak wyglądasz. Nie od tego czy przez 3 dni będziesz siedzieć w poczuciu nieszczęścia i patrzeć jak inni oddają się beztroskiej konsumpcji babki z mąką i masłem, tłumacząc sobie, że przecież jesteś na diecie i Tobie nie można. Kurłaaa, można. 

Od tego właśnie zależy Twój sukces – jakkolwiek go rozpatrujesz – czy będzie to mniejszy rozmiar czy lepsze samopoczucie, czy oba naraz. Od takich momentów, kiedy pozwolisz sobie na czystą przyjemność, dlatego, że tak chcesz i dlatego, że tak postanawiasz. Nie dlatego, że potrzebujesz zajeść smutek, żal, rozstanie czy spóźniony autobus. Dlatego, że świadomie decydujesz, że zjesz sobie kawałek babki, zjesz jajko z majonezem. Ty o tym decydujesz. Bycie dla siebie surową i wredną suką, grożącą sobie palcem przed samym nosem nikomu jeszcze nie zrobiło dobrze. Dobrze robi bycie dla siebie wyrozumiałą, ale też wymagającą partnerką. Taką wiesz, która ma świadomość tego jakie są konsekwencje różnych decyzji, które podejmuje. I czasem daje sobie prawo do tego, aby podjąć taką decyzję, że właśnie oto dziś przy świątecznym stole będzie cieszyć się chwilą i jeść kawałek (nie 10 kawałków, dlatego, że tak zadecydowała!) wielkanocnej babki bez strachu o cokolwiek. Bez strachu, że to już porażka, bez strachu, że to oznaka słabości, bez strachu, że to już koniec diety – bo ona wie, że dietę się ma, a nie się na niej jest – nie ma mowy zatem o żadnym początku i końcu. Pomyśl – czy możesz otworzyć się na to i zaufać sobie, uwierzyć sobie, że możesz cieszyć się każdym rodzajem jedzenia, bo taką decyzję podjęłaś, bez potrzeby wkładania w siebie bezmyślnie zbyt wiele? Co musiałoby się stać, żebyś zaufała sobie? 

 

TRZECIA: jedzenie to tylko jedzenie

pomyśl sobie, że jedzenie to przecież tylko jedzenie. Co budzi tutaj tyle emocji? Co się dzieje z naszym życiem, że dajemy się manipulować i wpędzać w ramiona diet, często niedoborowych, mało sycących, rozpisanych przez kogoś, kto rzekomo wie, co będzie dla nas lepsze? Jako dietetyk może teraz podcinam gałązkę na której siedzę, ale ja od zawsze miałam trudność z układaniem diet i mówieniem komuś co ma jeść i o której, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Chodzi o to, żebyś nauczyła się tak komponować swoje posiłki, aby były dla Ciebie sycące, smaczne i aby całościowo dostarczały Ci tyle energii, ile faktycznie potrzebujesz, a jeśli chcesz schudnąć – odpowiednio mniej niż potrzebujesz. I tego się można nauczyć – świadkiem mi są dziewczyny, które przeszły ze mną program odGrubianie na życie w Akademii Zdrowej Kobiety. Ja sama zresztą jestem na to doskonałym przykładem. Przykładem na to, że kiedy Twoim życiem przestaje kierować jedzenie, dieta, ważenie, liczenie, kombinowanie – co zjem, o której zjem, o maj gat kiedy to zjem – i tak daaaalej – zaczynasz zauważać prawdziwą funkcję jedzenia i korzystać z niej bez takiego robienia z tego tematu swojego istnienia. Zauważasz, że funkcją kinder bueno jest sprawienie Ci przyjemności i zaspokojenie Twojej potrzeby na słodkie – i korzystasz świadomie z tej funkcji, nie frikując się na to, że to jest niezdrowe czy takie czy srakie, nie obwiniasz się za to, nie robisz potem potrójnego turbo spalania. Zwyczajnie wiesz ile masz miejsca w diecie i potrafisz podjąć decyzję – czym to miejsce zapełniasz i w jakiej ilości, jakich proporcjach, zdając sobie sprawę z konsekwencji każdego wyboru. No bo umówmy się, że nie chodzi o to, aby zachowywać się jak kapryśne dziecko, które chce jeść cały czas tylko kinder bueno i pączki z niebieskim lukrem. Chodzi o to, aby być dla siebie takim akceptującym rodzicem, który pozwoli sobie na to wtedy kiedy tak zadecyduje

 

To by było tyle na dziś! 

Życzę Ci pięknego czasu, pomimo trudności, jakie nas spotykają – wykorzystajmy go jak najlepiej! 🙂 

 

Ja decyduję jeść babkę wielkanocną, jajka z majonezem, sałatkę warzywną i pasztet. Bardzo na to czekam, to są rzeczy, których nie wybieram na co dzień. Uwolniłam się już od przymusu bycia fit i szukania zamienników na każdy – według jakichś schematów – “niezdrowy” produkt. 

 

Tego też Tobie życzę! 

 Wyglądaj i czuj się tak jak chcesz 🙂 Dziękuję, że tutaj jesteś! 🙂

Podobało Ci się i chcesz więcej? 

Tutaj zamówisz mój e-book “JAK SKUTECZNIE SCHUDNĄĆ BEZ SPINY? KOMPLETNA STRATEGIA OD A DO Z I CIUT WIĘCEJ”:

https://www.elasawicka.pl/ebook/

UWAGA! Na hasło: majonez mam dla Ciebie zniżkę niespodziankę – wpisuj w koszyku do 8 kwietnia i ciesz się sprawdzoną strategią odchudzania bez spiny 🙂

Podobało Ci się i nie czujesz gotowości na ebook, ale chcesz postawić mi kawę, żeby wspierać moje działania? 

Wystarczy, że klikniesz w poniższy link i włala, możesz postawić mi małą czarną, kapuczino albo nawet latte – szybko, bezpiecznie i bez żadnych rejestracji i kont:

https://buycoffee.to/elasawicka

Ela Sawicka

specjalista ds. żywienia człowieka, dyplomowany dietetyk 

Fanka lodów pistacjowych i nauczycielka odchudzania bez spiny, bez schematów, w zgodzie ze sobą i swoim życiem. 

Antyfanka jedzenia według rozpiski zamiast uczenia się siebie i swojego ciała. 

0 0 votes
Article Rating

Rekomendowane dla Ciebie

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Wiola
2 miesięcy temu

Bardzo fajny i „zdrowy” (jeśli chodzi o podejście) wpis 🙂 Trzeba zachować balans i pozwolić sobie czasami na odrobinę luzu.

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x