W piątek nie poszłam na jogę. Zmobilizowałam się, żeby wsiąść do auta i jechać, ale w połowie drogi stwierdziłam, że nie no taki ruch, na pewno się spóźnię i będzie siara, nie lubię się spóźniać, nieee, dobra. I wróciłam. Poszłam w zamian na spacer. Czy to znaczy, że jestem głupia, beznadziejna i nieogarnięta?

Nie. Czy to znaczy, że więcej się nie wybiorę na jogę? Nie. To znaczy, że zachowałam się w ten sposób i kropka. Nic wiecej.

🔴W sobotę wstałam z trudem o 10,a śniadanie zjadłam przed 11. Czy to znaczy, że już jestem beznadziejna i wszystko na nic? NIE. To znaczy, że wstałam z trudem o 10 i nic więcej. Czy to znaczy, że już więcej nie będę się starać wstawać tak jak zwykle, przed 7 i poćwiczyć albo pójśc na marsz, a potem zjeść śniadanie? No nieee.
Czy to znaczy, że powinnam się zmieszać z błotem i wyzwać od najgorszych, bo tak mi się nie udało? No niee.

🔴W niedzielę zjadłam obiad na mieście, to na co miałam ochotę, a potem poszłam na lody. Dlatego, że miałam na to wielką ochotę. Czy to znaczy, że jestem porażką i się złamałam i już w ogóle do dupy z tą dietą? Serio no, że nie. Bo nie jestem na diecie. Mam dietę i ona jest taka, że mieści czasem lody.

Piszę Wam to dlatego, że wiele z Was myśli, że u mnie wszystko i zawsze idealnie idzie zgodnie z planem, że rzygam tęczą tylko i wącham kwiatki. No i dlatego mi „się udaje”. Bo ja mam motywację, mam zapał, mam wenę, mam silną wolę i co tam jeszcze sobie myślicie, że ja mam a Wy nie. Otóż nie.

Daję sobie radę właśnie dzięki temu, że jestem dla siebie łagodna i dobra, na tyle na ile potrafię w danym momencie.
Daję sobie radę dzięki temu, że przestałam wierzyć narracjom w mojej głowie. I ćwiczę się w tym, bo to nie jest coś z czym się rodzimy przecież, chociaż łatwiej jest w to wierzyć.

Łatwiej jest powiedzieć:

❌Nie mam silnej woli

❌Nie mam motywacji

❌Nie mam czasu

❌Nie mam do tego głowy

❌Nie nadaję się do tego

I już, ciach, po wszystkim. Właśnie pozbyłaś się odpowiedzialności za swoje zdrowie, życie i samopoczucie. No nie masz to trudno przecież, nie?

Żeby skutecznie schudnąć, na zawsze – potrzebujesz schudnąć najpierw w głowie. Nie musisz być zawsze i ze wszystkim na 100%. Ja daję sobie radę właśnie dlatego, że nie jestem!

Dziś jeszcze do końca dnia kupisz mój ebook: JAK SKUTECZNIE SCHDUNĄĆ BEZ SPINY? KOMPLETNA STRATEGIA OD A DO Z I CIUT WIĘCEJ”, który pomoże Ci zacząć odchudzanie od głowy, bez uszczerbku na Twoim zdrowiu.

Tutaj o nim przeczytasz i kupisz swój egzemplarz:
https://www.elasawicka.pl/jak-skutecznie-schudnac-ebook-06…/

Udanego poniedziałku!
Żyj, nie wariuj i dbaj o siebie najpierw!
Ela

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments