Niedawno przeczytałam gdzieś taki tekst, że dzieci są szczęśliwe, bo nie przejmują się tym, co myślą o nich inni. I pomyślałam sobie, że to jest właśnie to, co blokuje mnie przed działaniem. Może Ciebie również?

Pomimo tego, że czytam dużo książek na temat rozwoju osobistego (choć nie wszystkie są dobre!) i ogólnie pewne rzeczy wiem, to wiedzieć a robić to są dwa odległe, bardzo odległe światy.

Czasami wyobrażam sobie ile energii, mojej dobrej energii spalam na głupie (inaczej tego nazwać nie wypada) rozmyślania – czy powinnam to czy powinnam tamto.

Ale przed kim powinnam?

Zaraz, chcesz to rób. No tylko właśnie takie proste to nie jest. Dziś z każdej strony bombardują nas motywacyjne hasła różnej treści. Niektóre dobre, niektóre irytujące. Porównujemy się i czujemy nie dość dobrzy sami dla siebie. I tak sobie luźno rozmyślam, że właśnie uwolnienie się od opinii innych musi być bardzo ale to bardzo wyzwalające. Ja tego jeszcze nie potrafię. Dlatego pewnie nie założyłam jeszcze kanału na you tubie i bardzo nieśmiało działam w mediach społecznościowych. Ze strachu. I w życiu też tak jest. I chociaż wiem, że przecież zawsze znajdzie się ktoś kto nie doceni, skrytykuje, obśmieje. Zawsze znajdzie się ktoś kto wie jak trzeba zrobić lepiej, pomimo tego że nie ma pojęcia z jakimi emocjami się mierzysz. Będzie też taki, który po przedszkolacku się obrazi, bo oczekiwał że postąpisz inaczej. Będzie taki, co będzie miał na to wylane albo taki, który będzie się starał udowodnić że nie masz racji. Albo taki, który Ci powie: „przesadzasz”, „za bardzo się wczuwasz”, „po co Ci to” , „ja miałam inaczej” (więc Ty nie możesz mieć inaczej). Oni wszyscy będą i nie zawsze ich zachowania będą miały złe intencje. Ale efekt będzie jaki będzie. I gdyby tak każdy zajął się porządkiem na swoim podwórku zamiast oceniać i komentować bałagan innych – jakim miejscem byłby świat?

Ile razy zrobiłaś lub nie zrobiłaś czegoś bo tak wypada (przed rodzicami, teściową, znajomymi, wpisz kogo chcesz), chociaż miałaś na to wielką ochotę? Zostać w domu na weekend i zwyczajnie odpocząć zamiast wyjeżdżać znów w gości? Ugotować po swojemu? Zapisać się na kurs flamenco? Zorganizować przyjęcie po swojemu? Odpuścić imprezę?

Taka moja dzisiejsza luźna refleksja.

Fajnie by było być jak te dzieci. Nie przejmować się tym, co pomyślą i powiedzą inni.

Bo inni są inni i zawsze inni będą. Każdy ma swój unikalny świat, zestaw emocji, więc trudno oczekiwać powtarzalnych schematów u siebie i u innych. Mam prawo do własnego zdania i swoich decyzji. I tak sobie myślę, że to jest właśnie ta ściana, która w większym lub mniejszym stopniu nie pozwala nam się naszym szczęściem cieszyć. Bo je mamy w sobie. Tylko czasem to czy „Baśce nie będzie przykro i się nie obrazi” albo „Co powie na to Antek” lub „Zbychu pewnie zrobiłby inaczej” trochę sprawia, że postępujemy ostatecznie nie tak, jak nam serce podpowiada.

Tego się uczę. Słuchać siebie.

 

Jeśli uznasz, że warto – puść dalej, nie się niesie! Dziękuję!

Żyj, nie wariuj i dbaj o siebie!

Ela Sawicka

 

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments